Gotlandia 2026

Wstecz

Wraki w okolicach Gotlandii uznawane są za jedne z najlepiej zachowanych na świecie. Mimo to dociera do nich niewielu nurków. Są daleko od brzegu, leżą głęboko i nie należą do łatwo dostępnych. I właśnie ta niedostępność sprawia, że są tak wyjątkowe.

Bywaliśmy już wcześniej w tych rejonach, ale zawsze trochę „po drodze”. Tym razem było inaczej. Po raz pierwszy zorganizowaliśmy wyprawę z jednym głównym celem - GOTLANDIA. Marzyliśmy o niej od lat i zdecydowanie było warto.

Na głębokościach od 75 do ponad 100 metrów czekały na nas wraki zachowane w niesamowitym stanie. Dzwony, telegrafy maszynowe, koła sterowe i wiele elementów oryginalnego wyposażenia nadal znajduje się na swoich miejscach. Momentami można odnieść wrażenie, że czas zatrzymał się dokładnie w dniu katastrofy.

Jednym z głównych celów wyprawy był „Fylla of Rønne” – przepiękny żaglowiec spoczywający na głębokości około 106 metrów na zachód od Gotlandii. Wrak zachował figurę dziobową, dwa stojące maszty z bocianimi gniazdami, a na rufie nadal można zobaczyć nazwę jednostki oraz herb właściciela. To właśnie takie wraki pokazują, dlaczego Bałtyk jest tak wyjątkowym miejscem dla nurków wrakowych.

Podczas wyprawy wykonaliśmy na „Fylla of Rønne” dwa nurkowania, a Bartłomiej Pitala przygotował szczegółową fotogrametrię wraku, dzięki której możemy zobaczyć jeszcze więcej detali niż podczas samego nurkowania.

Historia jednostki również okazała się ciekawa. Wygląd żaglowca sugeruje luksusową jednostkę przeznaczoną do przewozu pasażerów lub cennych towarów. Tymczasem podczas swojego ostatniego rejsu statek przewoził węgiel z Anglii do Gävle w północnej Szwecji. Zaginął w 1888 roku, a jego los pozostawał nieznany przez ponad sto lat, do czasu odnalezienia wraku przez szwedzkich nurków.

Po nurkowaniach na „Fylla of Rønne” ruszyliśmy dalej. Podczas wyprawy odwiedziliśmy również cztery głęboko zalegające parowce, znajdujące się na głębokościach od około 75 do 105 metrów. Poza dzwonami, telegrafami i kołami sterowymi odnaleźliśmy na nich także tabliczki znamionowe stoczni, które pozwoliły jednoznacznie potwierdzić tożsamość jednostek.

Gotlandia po raz kolejny pokazała nam, że Bałtyk jest prawdziwym podwodnym muzeum. Głębokość, odległość od brzegu i trudność dotarcia do tych miejsc sprawiają, że nurkowanie tutaj jest wymagające, ale jednocześnie daje coś, czego trudno doświadczyć gdziekolwiek indziej.

Z wyprawy wróciliśmy z ogromną ilością zdjęć, materiałów, fotogrametrii i historii, którymi będziemy się dzielić.

A najlepsze zostawiamy na Konferencję Baltictech w Gdyni już w listopadzie.

Do zobaczenia na Baltictech!

Masz pytania?

Napisz do nas!